niedziela, 30 września 2012

Info do pewnego konkursu :)

No więc... Jest konkurs w którym biorę udział i piszę o tym notkę.
Link do zasad tego konkursu itp jest tu: http://lovehasnopride.blogspot.co.uk/p/lista-blogow-zgoszonych-do-konkursu.html
I bardzo BARDZO proszę was o wsparcie, bo to dla mnie ważne... Z góry dziękuję tym co mi pomogą i buziaki <3 <3 <3

PS. Polecam bloga, jest niesamowity: http://lovehasnopride.blogspot.co.uk/







24 :)



Rozdział 24- taki króciutki, bo tylko tyle zdążyłam napisać. Nie chciałam, żebyście długo czekali, więc dodaje .

     Opadłam zmęczona na łóżko i odetchnęłam.
 - No ludzie! Nie ma nawet chwili spokoju!- Odebrałam  telefon- halo?!
 -Hej to ja... Niall. Wpadłabyś na te filmy tak za pół godziny? Bo trochę ich jest i nie wiem czy zdążymy?
 -Pewnie... jak zdążę to  będę.
 -Super. Czekamy.
   A myślałam, że teraz odpocznę... Wzięłam szybko prysznic i ubrałam. Zamówiłam taksówkę.
 -Wychodzisz?- Do pokoju weszła mama.
 -Ym. Tak.
 -Eh. To tak jakbyś nie miała szlabanu, więc to nie ma sensu. Odpuszczamy ci go, ale masz się zachowywać. Dobrze?
 -Ale tak na serio?- nie mogłam w to uwierzyć! Mogę znowu normalnie żyć, bez takich ograniczeń jak wcześniej- Dziękuję- Przytuliłam ją.
 -Tylko więcej nie rób takich wyskoków i masz nam mówić jak coś się stanie.
 -Ok, ok. Idę dziś do znajomych na filmy i nie wiem kiedy wrócę, nie martwcie się.
 -Ale nie za późno- Uśmiechnęła się i wyszła.

*********************************

   Stałam już przed domem chłopaków z torbą ze swimi rzeczami oraz chipsami i żelkami.
 -SIEMAAA!- Krzykną Louis na wejściu- zaśmiałam się z jego głupoty i weszłam do środka. Przywitałam się z wszystkimi i usiadłam na sofie przed dużą plazmą- to co

najpierw?
 -Najpierw to ja idę się umyć- Harry.- Wiecie... Potem nie będę pewnie w stanie tylko położę się tak jak teraz więc zaczekajcie chwile.
 -Uważaj Claudia... Harry chodzi nago- ostrzegł mnie Liam.
-Nie prawda! W ręczniku!- Usprawiedliwił się drąc już z piętra.
-Tsa... chyba na głowie!- Wypowiedział tak abyśmy tylko my to słyszeli Lou.   Wybuchliśmy nieopanowanym śmiechem.
   Kiedy Hazza wrócił, już w dresach i luźnej koszulce usiadł między mną a Niallem. Z drugiej strony miałam Liama. Na fotelach siedzieli Lou i Zayn, na którego próbuję się nie patrzeć bo wiem, że na pewno bym się rozkleiła.
1 film- denna komedia, którą zaraz zmieniliśmy na romansidło. Wszyscy patrzyli się w ekran podczas wzruszającej chwili, kiedy dziewczyna odchodzi od zakochanego w niej bez wzajemności..

Poczułam na sobie wzrok Zayna  i bez zastanowienia spotkałam się z jego wspaniałymi oczami. Błyszczały się. Nie wiem co mam z tym zrobić, bo nie zrezygnuję z przebywania z chłopakami, ale to tak jakbym... ym... nie chciała patrzeć na niego? Nie, że się boję... nie, że nie mogę wypuścić łez bo ja nie płacze, ale nie chcę sprawiać przykrości jemu. Bo może wciąż mnie kocha? Tak powiedział... I przestań patrzeć . Nie odwróciłam wzroku i wyszłam na podwórko patrząc na niego, aż do samego końca kiedy przekroczyłam próg.
   Chciałam, by za mną poszedł... Nie idzie. Może źle mnie zrozumiał? Pewnie pomyślał, że wychodzę, bo nie chce go oglądać? Nie, ja po prostu chcę ostatecznie powiedzieć moją decyzję. Tylko tyle.


   Usiadłam na drewnianej huśtawce w ogrodzie i lekko się bujałam. Co mam zrobić? ... Raz do przodu.... potem do tyłu. Wznosiłam się i spadałam. Najpierw wszystko widziałam, a zaraz potem obraz mi znikał wraz z opadnięciem włosów na twarz. Wiatr wiał mi w twarz.. a na ciele pojawiły się dreszcze zimna jakie mnie ogarniało.

Chciałam, żeby wszystko wróciło i wróci. Wrócę do Polski i zacznę od nowa. Zapomnę o wszystkim i będzie dobrze tak jak powinno być, jeszcze będzie fajnie tylko trzeba stanąć twarzą w twarz z tym co mnie czeka.  .......... Huśtawka gwałtownie się zatrzymała... Nie chciałam podnosić opuszczonej twarzy.

   Trzymałam się mocno łańcuchów. Odsłoniłam twarz i spojrzałam na przybyłego. Zsunął dłonie na moje i pochylał się nade mną. Widziałam każdy szczegół jego brązowych tęczówek. Ku mojemu zdziwieniu lekko, ale blado się uśmiechną. Odwzajemniłam to i wstałam, stałam z nim twarzą w twarz. Może mu wybacze i dam jeszcze jedną szanse? Ale to Harry mnie pocieszał i był ze mną podczas tego wszystkiego... i całował. Może On też mnie ten... ? Powinnam wybrać, bo nigdy tego nie skończę... Powoli się do siebie zbliżyliśmy... Tak bardzo za nim tęskniłam... Ale nie. Wyminęłam tą część ciała i wtuliłam się w niego.
 -Przepraszam... - Wymamrotałam.
 -Nie musisz- Staliśmy tak przez chwilę, ale kiedy się od siebie odkleiliśmy razem wróciliśmy do środka... i pomimo ciekawskich spojrzeń oglądaliśmy dalej nie zwracając uwagi na czas, ani godzinę. Teraz byłam pewna na 99 %, że dobrze zrobiłam. 1 % to zawsze jest jakieś "ale".
______________________________________________
Wiem, że rzadziej dodaje rozdziały, ale na pewno tego nie zostawię ;). Cały wekend byłam na biwaku harcerskim i niedawno wróciłam i muszę teraz isc się uczyć -,-. Więc na razie to tyle :) <3

piątek, 21 września 2012

Rodział 23


     Wstałam strasznie niewyspana. W nocy budziłam się co najmniej trzy razy. Nie mogę zapomnieć o tym  co zdarzyło się wczoraj. Nie daje mi to spokoju. Czy to na prawdę się wydarzyło? Przecież dopiero co chodziłam z ... Nawet trudno wypowiedzieć mi jego imię tak bardzo mi go brak. Zayn. Wsadziłam twarz między dłonie oparte o kolana i tak pozostałam kilka minut. Było koło 12, więc śniadanie sobie darowałam i postanowiłam poczekać jeszcze tą godzinę albo półtorej na obiad. Wzięłam jeden zestaw * białą długa bluzka na ramiączka oraz czarne, skórzane obcisłe leginsy). Nie zabrakło oczywiście moich sztucznych włosów.  CHWILA! Ja idę dziś z chłopakami na basen! Jak się zanurzę to się odczepi i barwnik zafarbuje wodę! Co ja zrobię jak wokół mnie spłynie ten cholerny sprey?  Może spróbuję je jeszcze raz dziś umyć , bo przecież nie muszę zanurzać się całej tak? Mogę tylko do ramion... Kogo ja oszukuję?! Wrzucą mnie, podtopią a potem tylko śmiechy i nabijanie się ze mnie kiedy odkryją prawdę o moim olśniewającym tymczasowym wyglądem. Wszystko przez... Znowu trudne imię do wymówienia  nawet w moich własnych myślach.
      Nachyliłam się nad prysznicem i puściłam strumień dość ciepłej wody. Ujrzałam niebieską ciecz. Nałożyłam szampon, odżywkę, dwa razy spłukałam i zawinęłam w ręcznik. Gotowa, ubrana i po wysuszeniu wyszłam z łazienki.  W pokoju poprawiłam jeszcze brązik na mojej głowie i podążyłam do sypialni rodziców poinformować, że dziś wychodzę. Ujrzałam tam mamę czytającą jakieś pismo na łóżku.
 -Hej, mogę dziś wyjść na basen?
 -Powtarzam Ci,  że jak wyjedziemy będziesz mogła wtedy robisz co chcesz, ale na razie jesteś pod...
 -waszą opieką i mam się was słuchać. Tak wiem, ale nie będę miała więcej okazji na wyjście w Londynie ze znajomymi .
 -Nie? Jeśli dla ciebie dziesięć miesięcy to nic to nie wiem czego oczekujesz.
 -Ale ja wracam do Polski,  tak chcę wrócić i idę dziś, bo chcę spędzić jeszcze trochę czasu z ludźmi stąd- Po dłuższym tłumaczeniu dogadałam się.
                                  ***
   Zaczęłam się szykować i pakować podstawowe rzeczy jak ręcznik czy klapki. Jadę jednak z chłopakami,  bo zdałam sobię sprawę, że nie wiem gdzie to jest i tak się z nimi umówiłam, że podjadą i pojedziemy razem.  Nałożyłam swój strój, na to poprzednie ubranie, a na głowie oprócz mojej tymczasowej fryzurki, miałam na wszelki wypadek bardzo ścisły czepek żeby w razie co nie za szybko farba się wydostała. To powinno wystarczyć. Przygotowana wyszłam przed dom i czekałam koło furtki. Spojrzałam na jeden punkt czym była ławka z dwójką dzieci jedzących lody i z transu wyrwało mnie trąbienie auta. Obejrzałam się i ujrzałam... Hazze za kierownicą. Co dziwne tylko jego. Nabrałam powietrza i wsiadłam na miejsce pasażera.
 - Hej- zaczął pierwszy i posłał szeroki uśmiech, który odwzajemniłam.
 -Cześć. Gdzie reszta?
 -Jedzie z Liamem i pewnie są już na miejscu- Ruszył i po kilku minutach, gdy staną na światłach przerwał niezręczną ciszę. Nie zręczną przynajmniej dla mnie.
 -Mam wrażenie, że jesteś... hm.. spięta? Znaczy taka cicha i ten. To przez wczoraj? Jeśli tak to przepraszam, więcej nie...
 -Wszystko ok. Nic się nie stało... po prostu zaskoczyłeś mnie i tyle. Jedź.
   
      Dojechaliśmy na miejsce i po zaparkowaniu na parkingu auta wysiedliśmy.
 -Harry?- Zapytałam z przerażeniem, że aż przystanęłam.
 -Tak?
 -Czy to są baseny takie publiczne? Że tak dużo ludzi i w ogóle?- Przełknęłam ślinę i poprawiłam nerwowo grzywkę.
 -Dokładnie akuapark i na pewno jest mnóstwo ludzi, a coś nie tak? - Pokręciłam głową i za namową chłopaka przeszliśmy bez kolejki dzięki miłej pani kasjerce- directioner.
   Rozejrzeliśmy się w poszukiwaniu przyjaciół i strzelając zgadywaliśmy, że poszli na jakąś dużą zjeżdżalnie.
 -Cornelia! - Zawołał z tyłu znany głos. Obejrzałam się i zobaczyłam biegnącego w moją stronę Nialla.
 -Nie! Nie zbliżaj się, jesteś mokry!- Pomimo to przytulił mnie tak, że nie mało udusił oraz został mokry podkoszulek- Ładnie wyglądasz. Uważaj bo tu dużo jest mężczyzn. Żeby cię nie pożerli wzrokiem... i nie tylko...- Uderzyłam go w ramię i się rozebrałam ukazując czarne bikini. Muszę przyznać, że jest trochę wyzywające ale oj tam. Skierowaliśmy się do reszty siedzących już w jednym z mniejszych basenów, lub takiego raczej jacuzzi.
   Przywitałam się z wszystkimi i weszłam do ciepłej wody pomiędzy Harry'ego a Liama.

*10 minut później*
 -Spierdalaj od moich cycków!- Wydarłam się kiedy po raz kolejny przyłąpałąm go na zaglądaniu mi do biustu. Reszta chłopaków się zaśmiała... nawet Zayn się uśmiechną- wychodzimy? Nie chce mi się już tu siedzieć...- jęknęłam znudzona.
 -To chodźmy na zjeżdżalnie!!!- wydarł się Louis i od razu wyszedł na posadzkę.
 -No nie wiem... idźcie, a ja sobie posiedzę na ręczniku ok? - robili smutne minki i wielkie oczka- to na mnie nie działa- przewróciłam teatralnie oczami i odeszłam.
   Wygodnie rozłożyłam się na ręczniku i patrzyłam na zjeżdżających chłopaków.... to było komiczne... nie wiedziałam że duże dzieci mogą mieć taki zacies  ogromnej kręconej zjeżdżalni. Ale po nich można się spodziewać wszystkiego. Gdy tak siedziałam i patrzyłam na piątkę debili Smoker skończył wygłupy i usiadł obok mnie.
 -Czemu nie chcesz się do nas przyłączyć? Jest na serio super- posłał mi lekki uśmiech.
 -Nie mam jakoś ochoty- mruknęłam.
 -Corni?- zaczął niepewnie. Domyślałam się do jakiego tematu zmierza.
 -Co was wzięło z tą ksywką?
 -Tak po prostu.- westchną i spojrzał na mnie tymi swoimi, cekoladowymi oczami- wiesz... bo ja cię chciałem.. przeprosić.- wydukał.
 -Fajnie. Przeszłości nie zmienisz- odpowiadam obojętnie
 -Wiem, żałuję i na prawdę nie chciałem. Byłem...
 -Pijany? - dokańczam- wytłumaczenie na wszystko  co nie? Trzeba było nie chlać.
 -Źle zrobiłem...
 -Tak wiem.
 -Popełniłem straszny błąd...
 -Nawet nie wiesz jak bardzo.
 -Wybacz mi. Proszę... ja..a ... ja cię kocham- zauważyłam że pod powiekami zbierają mu się łzy.
 -Mówisz mi, że przepraszasz,
lecz ja nigdy nie zapomnę.
To są tylko puste słowa,
nie wymażesz nimi wspomnień...- zanuciłam i ponownie poczułam wielką tęsknotę.
 -Ja już dalej be ciebie nie mogę- ciągną dalej- długo o tym myślałem, wiem że nigdy nie będzie jak zawsze, ale chcę spróbować... Cornelia... Błagam- Położył mi dłoń na udo wpatrywał się we mnie czekając na jakąkolwiek reakcje. Jego słowa mnie dotknęły.... bardzo, bo ja mogę go... też. Może ja go też kocham?  Nie widząc żadnego znaku danego ode mnie ciągną dalej- Codziennie rano budzę się  myślą, że już nigdy nie poczuję cię tak jak kiedyś, że więcej mi nie zaufasz i nie dasz szansy... zrobię wszystko... byś mi wybaczyła i pozwoliła na drugą szanse- Pojedyncza łza spłynęła po jego policzku.
 -Drugą? Potem trzecią, czwartą i jeszcze kolejną?!- podniosłam głos.
 -Ostatnią- wyszeptał ledwo słyszalnie- tylko tą ostatnią.- Nie wiem co  odpowiedzieć.
 -Przeprosiny mogę przyjąć, ale... nie licz na to, że skoczę na ciebie i zacznę całować. Nie. Nie wiem czy mogę wrócić do poprzedniego życia. Albo czy ty mi na to pozwolisz...
 -EJ! CHODŹCIE!- zawołał Niall. Odwróciliśmy głowy w stronę nawoływania.
 -Idź. Ja nie chcę- Spuściłam na chwilę wzrok, a gdy już go podniosłam zobaczyłam Nialla i Hazze stojących nade mną- mówiłam, że nie idę- powiedziałam stanowczo. Westchnęli głośno.

   -Nie! Zostaw mnie! Obiecaliście, że mnie nie wrzucicie! - Biegłam wokół basenów uciekając przed złośliwym blondynem. Przede mnie wyskoczył drugi chłopak i mnie chwycił- AAA!!!- HARRY! Puszczaj!- Wyrywałam się- Obiecaliście!- Wyrywałam się.
 -My cię nie wrzucamy...- powiedział spokojnie powoli opuszczając mnie w dół do wody.
 -PROSZĘ! Wciągnij mnie do góry!- Poczułam ręce trzymające mnie za nogi. To był Louis... Moje stopy zatopiły się w zimnej wodzie.
 -Powtarzam, że my cię nie wrzucamy ani nie wpychamy...
 -To co KURWA ROBICIE???!!!- Wydarłam się gdy woda sięgała mojego tyłka.
 -My cię kulturalnie moczmy- Wszyscy wybuchnęli śmiechem oprócz mnie- Od stóp, aż po sam czubek głowy- dodał. Mocno oplotłam ręce wokół jego szyi.
 -BŁAGAM! Wejdę sama!  Zimno mi!- Byłam już prawie cała pod wodą. ostały ramiona głowa i... włosy.
 -Harry puść ją...- westchną Zayn.
 -Ale to ona trzyma się mnie- odpowiedział z dumą. No tak. Ale jak się go puszcze to sama wlecę. Poza tym nie wiem czy sięgam tu dna bo basen jest duży i dość głęboki.
 -To ją wyciągnij, bo zaraz to ty będziesz błagał o życie.
 -Niby ciebie?- prychną
 -Nie. Ją- Zastanowił się chwilę, po czym opuścił mnie niżej... już było tak blisko.... a jednak zmienił zdanie i prostując się sadza przy okazji mnie na brzegu basenu. Odetchnęłam. Poczułam nagrzany ręcznik na moich ramionach i karku. Otuliłam się nim i usiadłam tam gdzie siedziałam wcześniej. Końcówki włosów były mokre. Miałam przyspieszony puls i regulowałam oddech- wszystko ok?- Przysiadli się wszyscy.
 -Tak... po prostu.. nie chciałam... ym- szukałam dobrego słowa.
 -Zamoczyć włosów?- Spojrzałam z lekkim przerażeniem na Zayna.
 -Skąd wiesz?- wydukałam.
 -Po pierwsze: miałaś je ładnie ułożone i wcześniej też ich nie zamoczyłaś, a wiem jak to jest jak ktoś ci moczy fryzure.
 -Tak masz racje- śmiałam się.
 -Po drugie: Nie zabiłaś sprawcy choć cię całą zamoczył. Oprócz jednego elementu- Uśmiechnęłam się na jego wytłumaczenia.
* Godzinę później*
    -Idziemy już? Jestem głodny. Mam ochotę na kurczaka- marudził Niall.
 -Yhm.- przytaknęliśmy i kiedy już się ubraliśmy ( ja tylko krótkie jeansowe spodenki, ponieważ nie chciałam aby zamoczyłą mi się bluzka od stanika) wróciliśmy do domów umawiając się na wieczór filmowy.
_______________________________________________________
Wybaczycie mi? Wiem, e tak długa przerwa źle na  pewno zrobiła ale niestety mało czasu miałam i brak weny... zwłaszcza jak wam obiecałam rozdział w ostatnim poście to miałam kare i mama zabrała mi laptopa. Super nie? PRZEPRASZAM że taki dziwny i nudny mam nadieję, że czytelników nie straciłam i dziękuję tym co komentowali i wspierali mnie mówiąc "Jak nie napiszesz to cię zabiję" xD. Dedyk dla was wszystkich którzy czytacie. Komentujcie. :* <3
I takie tam moje rysunki z lekcji kiedy mi się nudzi xD Jest ich jeszcze trochę ale jak wszyscy widzimy i to wiemy "Rysować to ja nie umiem". I ta dziewczyna na rysunku z Harry'ym to nie ja tak dla jasności xD <3

wtorek, 11 września 2012

Przepraszam wszytkich.

Pierwsza sprawa:
Przepraszam wszystkich za długą przerwę! Zaczęła się szkołą i to dla tego. Rozdział miał być dziś, ale jak spisałam to co zapisałam w telefonie to mi się usunęło. Teraz pisze w wolnych chwilach na telefonie, w zeszycie i na laptopie. Niestety wena ostatnio trochę zanikła i wiem, że moje opowiadanie jest mało interesujące, ale notka będzie na 100% jutro, albo pojutrze. Obiecuję! 

I druga:
Wszyscy albo wszystkie wiemy, że w ten czwartek są urodziny naszego Nialla. I znalazłam na fb pomysł co w tym dniu będziemy robiły, oczywiście jeśli komuś się chce, więc tak:
1.Jemy co się da i ile się da XD
2.Piszemy na nadgarstku Irish Boy.
4.Ubrać coś zielonego.
3.Rysujemy flagę Irlandii.
5.Obejrzeć "Greece " lub "Gdzie jest Nemo" c;


Ja osobiście nałożę zielone leginsy i jakąś bluzkę z narysowaną flagą xD. Lub zieloną bluzkę z flagą a spodnie czarne xD. Jeść będę jak szalona wszystko co pyszne i słodkie, ile się da! I oczywiście na nadgarstku napiszę Irish Boy :D. no i oczywiście obejrzę oba filmy :D
Ja nie wstydzę się być DIRECTIONER, więc co mi tam. Moge nawet napisać  NIALL na czole. :P.
__________________________________________________________
mam nadzieję, że nie jesteście źli i poczekacie jeszcze trochę na rozdział.
I czy będziecie coś robiły na urodziny Niallera? Ja osobiście to go kocham, ale to taki mały szczegół.
 

wtorek, 4 września 2012

HAHA. Moje arcydzieła!

Nudziło mi się na lekcji xD To się nazywa mieć talent:
 Larry <3
 Takie tam : One Direction is my world
Niall <3

 Polecam bloga, dopiero pralog, ale widzę, że może być fajny ;D:  KLIK

22 Rozdział

Mam dodawać piosenki do rozdziału bo nwm?  tu możecie sobie jakąś wesołą i pod koniec taką, no ym... pełną pożądania? xD
____________________________________________________

  Zetknęliśmy się czołami i wpatrywaliśmy w oczy. Zrobiłam to co on, zbliżyłam usta i już się dotykały. Były takie

miękkie, może nawet idealne, ale do pocałunku nie doszło, a dlaczego?
 -Wow...- przerwało nam krótkie słowo, a raczej coś  rodzaju dźwięku. Obróciłam głowę i ujrzałam Louisa.- Szedłem tylko do łazienki, ale chyba w czymś przerwałem. Wybaczcie.- Podniósł ręce w geście obronnym- Nie chciałem.
 -Lou... proszę
 -To nie moja sprawa, więc się nie mieszam.- Odszedł. Westchnęłam i siadłam na kanapie przy wejściu do sali wspominając ten wspaniały dotyk i uczucie. Tylko czemu to? Powinnam się martwić, co ludzie pomyślą, już nawet nie Zayn, bo jak zauważyłam nie chciał nas i nawet mu nie zależy na naprawieniu tego związku. Wszyscy pomyślą o mnie jako puszczalskiej szmacie... najpierw zabrała się za Malika, a teraz uwiodła Stylesa. Tak, już widze te nagłówki, gdyby coś takiego się zdarzyło.
 -Możemy się nie kłócić?- Powiedział błagalnie, siadając obok- przytaknęłam i do dopóki reszta nie skończyła filmu siedziałam i pisałam sms ze znajomą poznaną ostatnio przez fb. Tak jakoś się przypadkiem zapoznałyśmy, jest z Polski, ale nie z mojego miasta, choć mieszka nie daleko. Ja zamieszkiwałam w Gdańsku,a ona w okolicach Sopotu.
 

-Szkoda, że was wywalili. Film był po prostu odlotowy!- Krzykną Niall jak tylko nas zobaczył i po chili dodał.- Chodźmy na obiad! Jestem głodny!
 -Znowu? Dopiero zjadłeś, opanuj się, człowieku.- Spojrzałam przez ramię i ujrzałąm uśmiechającego się braciszka, który podszedł do mnie i oznajmił, że idzie na obiad z nową znajomą. AHA. Znajomą... już to widze.

   Razem z chłopakami udałam się do Nados. Po drodze rozwali parę autografów i porobili sobie zdjęcia z fanami, więc trochę to zajęło. Kiedy w końcu udało nam się dotrzeć usiedliśmy przy największym stoliku. Gdy zamówiliśmy odłożyliśmy karty na bok i zaczęliśmy jakże fascynującą kontynuacje dyskusji o jedzeniu. Wszyscy się w nią włączali, oprócz mulata. Taki strasznie cichy dziś był. Jakby nieobecny...
 -Ja nie wiem jak to robisz, ale wywnioskowałem, że jesz sporo, a figurę masz idealną.- Zwrócił się do mnie ten Nick.
 -Nie wiesz ile jem ani jaką mam figurę, przez ubrania gówno widzisz- pochmurniałam.
 -Przepraszam jeśli uraziłem swoją wypowiedzią- posłał sztuczny uśmieszek na co odpowiedziałam tylko grymasem na twarzy.
 -Corni? Dałabyś się zaprosić jutro na basen?- Harry.
 -Nowe zdrobnienie? Ale nie wiem, muszę się wyrwać jakoś z domu. Bo nadal mam strasznie ograniczone wyjścia.
 -To nic jakoś dasz rade. A słuchaj mam propozycje... może przyjdziesz na nasz koncert za nie całe dwa tygodnie? Tak na

zakończenie wakacji?
 -Sory... ale nie będę mogła- wszyscy wyraźnie posmutnieli.
 -Dlaczego? Tak na trochę? Godzinkę chociaż cooo?
 -Nie będzie już mnie w Londynie... wracam, przyjechałam tylko na wakacje do dziadków- nie wiedzieli co powiedzieć, więc zaczęłam inny temat- to ja pójdę z wami na ten basen, ale pod jednym warunkiem: Żadnego wrzucania do wody i topienia jasne?- Przytaknęli już z lepszym humorem. Dostaliśmy zamówienia i zaczęliśmy jeść. Nie zabrakło oczywiście głupich i sprośnych żartów. Bo co to za posiłek bez gadania o głupotach i mlaskania jak krowa.
 -Ała! Który mnie kopną?
 -Nie ja!- Odpowiedzieli równocześnie chórem. Bo czego się spodziewałam? Że uczciwie się przyznają? Oh tak. Oczywiście.
 -Tak. Sama się kopnęłam, albo może... to Justin Biebier wkradł nam się pod stół i mnie kopną!
 -Ej! Nie obrażaj Justina!- Dorwał się Nialler.
 -No to Lady Gaga... mniejsza- wróciłam do posiłku.
 -Ał! Stukną kolanem w stół nasz loczek- Kto mnie kopną!- Powtórka chórku tylko tym razem ze mną, a bez Hazzy. Wiął głęboki oddech i usiadł z pozycji stojącej.
 -Kto mnie kopną?- Liam.
 -Tym razem to nie j..- Oj wypsnęło mi się.
 -A więc to ty!- Wskazał palcem na mnie Harry.
 -Bo to ty mnie pierwszy!- Usprawiedliwiłam się.
 -Nie prawda!
 -Udowodnij!
 -Zaraz. To skoro ani nie ty, ani nie ty to kto mnie kopną?- Jeździł wzrokiem po wszystkich.
 -Ej!/ Ała.- Niall i Nick- Wszyscy zaczęli się oskarżać. Tak bez powodu, normalnie jak małe dzieci, albo gorzej, rozwydrzone małe dzieciaki kłócący się i każdy penie nie ma racji.
 -STOP!- krzykną Tommo- ..........To ja- wybuchł śmiechem.
 -Jak to ty?
 -No kopnęłem Ciebie, potem Liama, Nicka i Nialla, a ty Harry'ego. takie krótkie wyjaśnienie.
   Rzuciłam w niego kawałkiem kurczaka i wróciliśmy do dokańczania naszych zamówień.

*5 minut później*
 -Co mówi prostytutka na łożu śmierci? "Już dalej nie pociągnę!"
 -Dobra koniec tych twoich sucharów Lou, ja spadam.
 -Ooo... Ale jesteśmy jutro umówieni? Na... 17?
 -18, bądźcie już na miejscu, ja dojdę. Pa.
 -A uścisk?- Otworzył ramiona Niall. Szybko go uścisnęłam, potem Liama, Louisa... Harry'ego. I delikatnie Zayna. Zapach jego perfum przypomniał mi miłe chwile spędzone z nim. Tęsknie za nim. Za nami...


   -Jestem!- Krzyknęłam na wejściu i poszłam do swojego pokoju- Hejo, i jak randka?- poruszałam brwiami.
 -To zwykłe przyjacielskie spotkanie- odpowiedział bez entuzjazmu.
 -Uuu... ma chłopaka?
 -Gorzej... narzyczonego- prychną i wlepił wzrok w laptopa.- Drygnęłam i usiadłam na łóżko.
 -Sfędzi...- Podrapałąm się po włosach, które trochę już mnie denerwowały, przynajmniej chłopaki nic nie zauważyli- pomyślałam. Tylko Harry szepną mi "Szkoda, że zmyłaś". Zdjęłam "włosy" razem z siateczką i rozpuściłam swoje- jak dobrze- pomyślałam.
 -Pim Bim- dzwonek drzwi, ktoś otworzył.


    -Wejdźcie... Claudia! DO CIEBIE!
 -CO?!- Zerwałam się z łóżka, złapałam peruke i wbiegłam do łazienki w tej samej chwili co goście weszli do pokoju.
 -Hej... jest Corni?- Znów to zdrobnienie... to Liam.
 -Tak w łazience.- Odpowiedział mój brat.
 -CORNELIA?! Przyszliśmy, bo zapomniałaś portfela zostawiłaś go na siedzeniu.
 -Tak, dzięki, zostawcie go na łóżku.
 -Wyjdziesz do nas?- zamurowało mnie- podbiegłam do lustra i zaczęłam nakładać brąz na głowę.
 -No nie wiem tak gdzieś za kilka minut.
 -To poczekamy.
   Dobra, związać włosy, ułożyć, nałożyć, znowu ułożyć i gotowe. Nie tak jak wcześniej ale jakoś jest. Otworzyłam pośpiesznie drzwi i zobaczyłam 4/5 one direstion. Zayn nie przyszedł.
 -Część, dzięki, że przynieśliście... Nick złaź z mojego łóżka!-Wykrzyknęłam. Wkurzyłam się, bo rozsiadł się u nieznajomego w domu jak u siebie.
 -Wyluzuj...
 -Nie!..- Harry złapał mnie za nadgarstek.
 -Chodź na chwile...- pociągną mnie za drzwi

   -Czego ty go tak nie lubisz?
 -Bo nie... po prostu, nie lubię i już.
 -Choć spróbuj być miła, tak trochę.
 -Spróbuje, ale nigdy więcej macie go tu nie przeprowadzać.
 -Ok. Nie wiem co ci się stało czy co, ale na początku tak też nas traktowałaś. Może spróbujesz się z nim zaprzyjaźnić?
 -Nie i koniec kropka!
 -Dobra, jest tu pierwszy i ostatni raz- zapanowała chwila ciszy i jak dopiero teraz zauważyłąm, wciąż nie ściągną dłoni z mojej ręki- Dokończymy to co nam przerwano?- zatkało mnie, nie miałam pojęcia, że zada mi takie pytanie. Pokręciłam głową, że nie- na pewno?
 -Tak-wykrztusiłam starając się nie poddać jego urokowi. Przybliżył się tak, że czułam jego oddech na sobie. Złożył delikatny pocałunek na mojej szyi. Kolana mi zmiękły i boję się, że zaraz upadnę. Na czy mam się skupić? Na równowadze, czy żeby się trzymać i nie pozwolić bym się zakochała ponownie? Położył drugą dłoń na mojej talii i delikatnie przyciągną do siebie. Mój oddech przyspieszył.
 -Na 100%?- dopytał przez serię pocałunków w tym samym miejscu. Nic nie odpowiedziałam, zmusiłam się tylko na pokręcenie głową, na co nie zwrócił uwagi. Cicho przywarł mnie do drzwi. Przestań! Otrząśnij się! Nie pozwól mu na to!- Krzyczałam do siebie w myślach.  Przejechał ustami w górę, musną płatek ucha oraz policzek. Czułam, że płonę. Było mi tak dobrze i wspaniale, że mogłabym tak zostać na zawsze! (Otrząśnij się!) Zbliżył się do lewego kącika ust po czym oddał na nich namiętny jakże i zachłanny pocałunek. Wpił się w moje usta i tak chwile pozostaliśmy puki mu tchu nie zabrakło. Odzyskując zmysły oswobodziłam się z jego uścisku i szybko weszłam z powrotem do pokoju.


   -Możecie już iść? Chciałabym załatwić jeszcze parę spraw, posprzątać, pomóc babci... wiecie- Starałam opanować się bicie serca na tyle ile było to możliwe. Po raz klejny dziś przytuliłam chłopaków oczywiście oprócz jednego dla którego zmusiłam się na jeden blady uśmiech. Przytulając tego kędziażawego przystojniaka prawie znów straciłam równowagę. Niech się ogarnie i da mi spokój. Wszyscy niech mi dadzą. Opadłam na łóżko, chowając twarz w poduszkę.
 -Jestem głupia.- Jęknęłam do siebie, ale niestety słyszalnie.
 -Nie zaprzeczam. Ale teraz mówisz w jakim sensie, o tym rano czy czymś innym.
 -Jestem głupia- powtórzyłam i więcej się nie odezwałam tylko wspominałam jakie to wspaniałe uczucie.

________________________________________________________

Staram teraz dodawać jak najczęściej rozdziały bo przecież rok się szkolny zaczął i już pierwszego dnia fura lekcji i pracy domowej więc zanim jeszcze bardziej mi się dni  całkiem zawalą. Komentujcie!

poniedziałek, 3 września 2012

Rozdział 21- DZIONEK


   Po wczorajszych przemyśleniach położyłam się do łóżka. Tym razem jakimś cudem udało mi się zasnąć. Jednak i tak wcześnie się obudziłam. O dziewiątej. To dla mnie nowy rekord wstać ta bez wyrzucenia budzika przez okno albo rozwalenia go o podłogę.
 -Jason? Jak wyjdziesz z łazienki pójdziesz mi TO kupić? Bo ja nie będę mogła wyjść wyjść na miasto niezauważanie -,-.
 -Ok. Ale proszę. Jak będziesz następnym razem chciała się w nocy przewietrzyć, a potem wracała z takim chłodem to ostrzeż co? Bo mi się zimno zrobiło- Jak wracałam nie zauważyłam, żeby się obudził. Może to dlatego, że nawet nie spojrzałam w jego stronę. A tak z całkiem innej beczki to za 6 dni są te castingi czy coś. Masz układ?. A ta peruka ci nie zleci?
 -Nie idę...- mruknęłam i odwróciłam wzrok.
 -Co? Czemu? Żartujesz nie?
 -Nie. wracam do Polski. Tam powinnam być i zostać.
 -Dobra. Teraz to Cię nie rozumiem. OK. Chcesz wrócić ale co z tańcem? Co z tym twoim chłopakiem i resztą znajomych? Chcesz to tak wszystko zostawić i wyjechać?- Przełknęłam nerwowo ślinę i odpowiedziałam obojętnym tonem okazując brak zainteresowania tym tematem.
 -Z tańca nie zarobie na całe życie. Poza tym i tak bym się nie dostała, więc to nie ma sensu. Z chłopakiem zerwałam a moi "przyjaciele" zapomną o mnie na następny dzień
 -WOW. Mówisz jak rodzice. Chcesz zostać idealną córeczką czy co? Skąd te pomysły? Kto to powiedział? Twoje serce czy rozum?
 -Nie wiem. Pewnie rozum, który dopiero teraz zawitał, a raczej tej nocy.
 -Co z twoimi marzeniami? Chciałaś być tancerką i pokazać rodzicom, znajomym... Całemu światu, że coś potrafisz i coś osiągnęłaś! To są twoje słowa.
 -To były fantazje. A marzeniem jest by było dobrze... A jeśli masz mi teraz dawać kazania o nie poddawaniu się to daruj sobie.
 -Nie wiem co się stało, ale z przyjściem tego całego rozumu, co według mnie jest straceniem go odeszła toja pasja i cała chęć do życia, czyli wszystko to co miałaś  sercu. To odeszło, część ciebie została pusta i opróżniona. A skoro nic tam nie zostało to tak jakby go nie było- Posłał mi zarazem ostre jak i zmartwione spojrzenie i odwrócił się do odejścia.
 -Nie idź jak nie chcesz. Zostań i miej mnie w dupie jak cały świat.
 -Pójdę, a ty tą swoją dupę ogarnij, swój świat i nie myśl bo ci to nie wychodzi.

   Gotowy wyszedł. To samo zrobiłam ja, ale zanim wyszłam za próg pokoju nałożyłam bluzę i kaptur tak aby nie było widać żadnego niebieskiego kosmyka i mówiąc, że mi zimno zaczęłam jeść śniadanie. Włożyłam miskę do zlewu i jak najszybciej niknęłam z oczu domownikom uważającym mnie za wariatkę jedzącą płatki z mlekiem w grubej, zimowej bluzie, kiedy jest lato a na zewnątrz dwadzieścia parę stopni. Mimo, że jest tak wysoka temperatura to po prostu na dobrze jest strasznie duszno, co tylko zapowiada ładne urwanie chmury.


   Posiedziałam w pokoju znowu rozmyślając o tych dla innych głupotach, a dla mnie dziwnych pytaniach, na które nie ma odpowiedzi. Jason właśnie wrócił i dyskretnie wyjął z plecaka opakowanie folie. Wyjęłam z niej dość podobne włosy do moich. Tylko, że troszeczkę jaśniejsze i dłuższe. Zwinęłam swoje włosy i włożyłam w taką jakby babciowatą siateczke oraz na to zastępczą gładką ozdobę. Bo bardziej to przypominało jako ładnie ułożona i z równym przedziałkiem fryzura. Trochę poczochrałam ją i pospinałam + lakier i gotowe. Wyglądają jak realistyczne, moje i prawdziwe.
 -Dobrze Cię znowu widzieć jak człowieka, a nie jakiegoś klauna wywalonego z cyrku za zadużą głupot- posłał lekki uśmiech.
 -Uznam to za komplement, a teraz pozwolisz, ale wrócę do swojego poprzedniego zajęcia. Walnęłam się na poduszkę twarzą uważając na nową czupryn.
 -Chodźmy gdzieś. Nie chcę, żeby jeszcze bardziej w łbie poprzewracało. Chodźmy na film! Do Kina, co ty na to?- Z jego tonu wnioskuję, że jest podekscytowany swoim pomysłem.
 -Nigdzie nie idę, nie mogę. Spadaj- Wymruczałam przez poduszkę.
 -Napewno ze mną możesz. Chodź!
 -Spadaj!
 -Idziesz!
 -Powiedziałam spierdalaj!- Podniosłam trochę ton głosu.
 -Ale tyś uparta i głupia. I tak pójdziesz czy chcesz czy nie...- wywnioskowałam co chce zrobić i od razu się odezwałam.
 -Nie zbliżaj się, nie dotykaj i nie podnoś- chyba go zatkało, bo się nie odzywa. Może myśli jakby mnie przechytrzyć? Chyba nie da rady... co to?- JASON!- Podniosłam się na łokciach z podłogi. Przewróciłam oczami. Ależ On sprytny. Wziął koc i przez niego mnie za nogi zwalając na podłogę. A i jeszcze ich nie puścił co było narażeniem na ciąganie po całym domu lub co gorsza do samego KINA.
 -Mamo! Biorę tego lenia i dziwaka na jakiś film.
 -Okej...- była zdezorientowana gdy przeciągną mnie obok niej na plecach.
 -Pójdę się przebrać i pójdę sama!- Tak też zrobiłam, nałożyłam krótkie jeansowe spodenki, zwykłą bokserkę oraz czarną bluzę z kapturem przez głowę. Do tego tego samego koloru trampki i wsiadłam do samochodu- nie wiesz czy są jakieś fajne filmy, po co jedziemy?
 -Bo mogą być fajne- resztę drogi spędziliśmy w ciszy.


   -Pięć na "Projekt X"- Odezwał się chłopak przed nami. Poznaje ten głos... ale lepiej nie będę go zaczepiała, bo jeszcze się pomylę. Był dość wysoki, miał kaptur i okulary przeciw słoneczne w kinie?! Odwrócił się i ujrzałam uśmiech z tymi słodkimi dołeczkami od razu wiedziałam, że się nie pomyliłam- Cornelia? Cześć!
 -Ym.. Hej.
 -Super, że jesteście! Chodźmy razem na film.
 -Ale my idziemy na tamten dramat- skazałam na reklamę rogu pomieszczenia.
 -Trudno, idziecie z nami. Proszęeeeeeeeeeeee- Zrobił słodkie oczka.
 -No dobra tylko przestań wlepiać te ślepia we mnie- Uśmiechną się szeroko i odszedł do kasy i kierując się jak przypuszczam do reszty zakapturzonych chłopaków- Kup bilety, popcorn i dużą cole, a ja będę tam z nimi.

   Odeszłam parę kroków i podeszłam do grupki stojącej przy wejściu na sale nr. 5
 -Cześć, co tam?- Zdjęli swoje jakże spaniałe okulary odsłaniając ich błyszczące oczęta.
 -Hejo/no siema- odpowiedzieli chórem. Ale zaraz... coś się nie zgadza, jest ich piątka ale jednej twarzy mi brakuje a zamiast niej stoi ktoś zupełnie mi obcy. Liam widząc to głupkowate spojrzenie wkroczył- Nick to jest Cornelia...
 -Dla nie znajomych Claudia- poprawiłam go chłodnym głosem bez entuzjazmu.
 -Claudia to jest...
 -Ty do mnie możesz mówić Cornelia- Chyba się trochę poirytował przez moje przerywanie mu w krótkiej wypowiedzi.
 -Claudia... co jest Nick przyjaciel Harry'ego- wyciągną do mnie rękę, której mu nie podałam.
 -Albo mi się wydaje, albo jej dawna osobowość wróciła- dodał Louis.
 -A gdzie Niall?- Właśnie jego tu brakowało- Przeleciałam po każdym wzrokiem i zatrzymał się na czekoladowych oczach pełnych jakby... smutku? Albo raczej żalu.
 -Przy jedzeniu, właśnie gada z twoim bratem. A właśnie. Wyrwałaś się z domu? Trzeba było do nas zadzwonić- Podniósł jedną brew loczek.
 -Nie chce mi się opowiadać- Gdy reszta doszła, kontynuowaliśmy naszą dość zabawną rozmowę. Zabawną powieaż rozpoczą się temat kalorii i jedzenia. Niall miał dużo do powiedzenia. Nie mogłam opanować śmiechu patrząc na blondaska porównującego swój brzuch z tym...yyy... jak mu tam? Nick? Chyba tak, oraz tym bardzo chudym, już nie moim Zaynem.
 -Ej no! Malik! Masz anoreksje! A Nick, ym... ja mam fajniejszy- poklepał po swoim brzuszku.
 -Dobra idziemy bo zaraz film się zacznie- Pogonił nas Louis.
   Siedzieliśmy w ostatnim rzędzie w takiej kolejności od lewej: Jason, Zayn, ja, Harry, Nick, Niall, Louis i Liam. Każdy miał po swoim kubełku popcornu i napoju. Nałożyliśmy okulary do oglądania w 3D i cierplie czekaliśmy na film.  Po niecałych dwóch minutach się rozpoczął się seans.

*W czasie filmu*

   -Ciii...
 -Wam też CIIIIIIIII....- Odezwał się Louis, który krzyczał, że tamta dziewczyna ma fajne cycki, a ta druga silikonowe.
 -Ciszej tam na górze- do gadających loczka i tego dziwnego.
 -Możesz nie ćlamać i siorbać?!- Krzyknęło jakieś dziecko do Nialla.
 -Przestań we mnie rzucać!- To do mnie. haha, kocham denerwować ludzi. Przekręciłam głowę bok i ujrzałam braciszka z jakąś niezłą laską. Gadali i wspólnie oglądali. Po lewej był Harry zatopiony  filmie dzióbany przez tego drugiego obok niego, taki dziwny mi się wydaje... taki edałkowaty, ale mniejsza.
 -Harry! To moje jedzenie!- Krzyknęłam aż wszyscy się obejrzeli na nas, a reszta się zaśmiała. Rozumiem: Naill weźmie ale Hazza? O nie..- Przepraszam!- Krzyknęłam półszeptem- Dawaj! Wstałam i wyrwałam mu co moje,
 -Proseeee- Odpowiedziałam stanowcze NIE i obróciłam się by wrócić na moje miejsce. Ten debil złapał mnie od tyłu i się przytulał na siędząco. Dlaczego ludzie tacy są? Jeden nosi, drugi przytula by zatrzymać a jeszcze trzeci ciąga po ziemi za nogi. To jest właśnie świat.
 -Puść, przytulasz mi się do tyłka!
 -Masz miękką pupę.- Potarł głową tak jakby chciał się w nią wtopić i zasnąć.
 -Weź... to dziwnie wygląda.- Szepnęłam.
 -Przepraszam, ale inni się skarżą. Albo się uciszycie, albo będę zmuszony na wyproszenie was z sali. A i zakaz okazywania uczuć. W ten sposób- Pokazał palcem na nas.
 -Yhm. Już. Ale On nie chce.
 -To usiądź mu na kolana, ale nie w taki sposób, tu też są inni ludzie- Odszedł.
 -Dobry pomysł...- Pociągną mnie i udawał, że całuje.
 -Ogarnij się! Ludzie zostałam uwięziona przez napaleńcem!- Rozpaczałam.
 -Proszę o opuszczenie sali waszej dwójki.

    -To przez ciebie!- Krzyknęłam Gdy znajdowaliśmy się na zewnątrz.
 -Tak oczywiście, że moja bo kto się darł na całą sale?!
 -Trzeba było nie tulić się do obcej dupy!
 -Nie jesteś obca!- Zmarszczył brwi.
 -Ale nie twoja!- Zamilkł. Zapadła dziwna cisza. Może zraniłam go tym?
 -Fajnie, że mnie za takiego uważasz, który ma dziewczyny na własność i tylko w jednym celu...
 -Ja tak nie myślę- Trochę się zdenerwowałam, nie chciałam mieć złych relacji z kolejnym członkiem 1D.- Harry...- jęknęłam kiedy odchodził. Obrócił się i stanęłam z nim twarzą w twarz. Co teraz? Pocałować go? Ale ja kocham Zayna... ale on mnie zdradził... nie wiem co myśleć. Rób to co mówi serce, a nie rozum, nie myśl... zrób to co uważasz, że powinnaś. Kochasz go? Okaż to. Nie? I tak to zrobisz...

__________________________________________________
UFF.. Na szybko ale jest, i jak wam się podoba?! Czekam na 4 komentarze i proszę anonimów o podpisywanie się :D :*
PS: Chcecie, żebym dawała piosenki tak jak  poprzedniej części rozdziału czy mówić tylko wam czy włącznie sobie, np, smutną, wesołą muzyke itd? Odpowiedzcie